„Owce koszące” wróciły na katowickie trawniki
Czy jest to jedynie ekologiczna moda, ciekawostka zoologiczna, a może rzeczywiście praktyczny sposób na koszenie miejsc które muszą być wykoszone, a w inny sposób jest to trudniejsze? Trudno jest zawyrokować bez przebadania kosztów finansowych i środowiskowych wielu różnych metod. Jedno jest pewne - owce zwracają na siebie uwagę!
Jeszcze kilka lat temu widok stada owiec spacerujących między miejskimi zieleńcami mógłby wywołać pytania o organizowany festyn albo ucieczkę z gospodarstwa agroturystycznego. Dziś w Katowice to element miejskiej strategii dbania o zieleń. Owce kameruńskie wróciły na katowickie trawniki i po raz kolejny pełnią funkcję… naturalnych kosiarek.
Za nietypowym projektem stoi katowicki Zakład Zieleni Miejskiej, który kilka lat temu postanowił sprawdzić, czy tradycyjne koszenie można częściowo zastąpić wypasem zwierząt. Eksperyment okazał się sukcesem – zarówno ekologicznym, jak i wizerunkowym. Owce nie tylko skutecznie zjadają trawę, ale też ograniczają hałas, nie emitują spalin i naturalnie nawożą teren.
W tym roku stado ponownie pojawiło się w mieście. Zwierzęta pracują między innymi przy ulicach Na Obrzeżu w Bogucicach, Bojanowskiego i Kruczej na Kokocińcu, a cały projekt obejmuje około 20 tysięcy metrów kwadratowych zieleni. Wypas ma potrwać do września.
Ekologiczna moda czy realna oszczędność?
Choć pomysł brzmi jak sympatyczna ciekawostka, w rzeczywistości wpisuje się w coraz poważniejszą debatę o tym, jak polskie miasta powinny zarządzać zielenią. Coraz więcej samorządów ogranicza intensywne koszenie trawników, zwracając uwagę na retencję wody, ochronę owadów i walkę z miejskimi wyspami ciepła.
Katowice próbują połączyć te idee z praktyką. Owce kameruńskie są odporne, dobrze radzą sobie w trudniejszym terenie i mogą pracować tam, gdzie ciężki sprzęt ma problem z dojazdem. Dodatkowo nie generują charakterystycznego hałasu kosiarek spalinowych, który od lat irytuje mieszkańców osiedli. Temat koszenia trawy regularnie wywołuje emocje - wielu mieszkańców skarży się na „nieustanny dźwięk kosiarek” i przesadne przycinanie trawników „na trzy centymetry”, które ich zdaniem niszczy miejską zieleń i wysusza glebę.
Katowicki projekt wpisuje się więc w szerszy trend odchodzenia od perfekcyjnie przystrzyżonych trawników na rzecz bardziej naturalnych terenów zielonych.
Owce budzą większe zainteresowanie niż niejedna inwestycja
Co ciekawe, mieszkańcy szybko polubili nietypowych „pracowników” ZZM. Zdjęcia owiec regularnie pojawiają się w mediach społecznościowych, a spacerujące stado przyciąga uwagę przechodniów znacznie skuteczniej niż nowe nasadzenia czy miejskie rabaty. Miasto przyznaje, że zwierzęta stały się wręcz lokalną atrakcją. W ubiegłych latach owce pojawiały się m.in. w Brynowie i Bogucicach, a zainteresowanie mieszkańców było na tyle duże, że projekt zdecydowano się kontynuować.
Nie brakuje jednak pytań. Czy takie rozwiązanie rzeczywiście jest tańsze? Jak wygląda bezpieczeństwo zwierząt w mieście? I czy wypas nie jest bardziej pokazowym eksperymentem niż realnym systemem utrzymania zieleni? ZZM podkreśla, że owce nie zastąpią całkowicie tradycyjnych kosiarek. Są raczej uzupełnieniem miejskiej polityki ekologicznej. Zwłaszcza tam, gdzie ograniczenie hałasu i emisji spalin ma największe znaczenie.
Miasto przyszłości pachnące… łąką?
Jeszcze dekadę temu futurystyczne wizje miast kojarzyły się z autonomicznymi robotami i dronami. Tymczasem Katowice pokazują, że czasem najbardziej nowoczesne rozwiązania mają cztery nogi i wełnę.
W epoce walki o bardziej zielone i przyjazne miasta owce stały się symbolem zmiany myślenia o przestrzeni publicznej. Nie chodzi już wyłącznie o to, by było „równo i krótko”. Coraz częściej liczy się cisza, bioróżnorodność i ograniczenie ingerencji człowieka.
A mieszkańcy? Najwyraźniej wolą spotkać na spacerze owcę niż słuchać od świtu warkotu kosiarki.



Redakcja, UM Katowice, Fot. UM/KAW, YouTube Portal TVS pl









