Tragedia pod Galerią Katowicką. Autobus wjechał w pieszego na pasach
Kolejna śmierć na drodze w Katowicach zmusza do postawienia trudnych pytań o bezpieczeństwo uczestników ruchu i kompetencje zatrudnianych kierowców autobusów miejskich. Dzisiejszej nocy w samym sercu miasta, pod kołami autobusu PKM Katowice, życie stracił mężczyzna, który prawidłowo przechodził przez pasy na zielonym świetle.
Do tragicznego wypadku doszło dzisiaj w nocy, dokładnie o godzinie 2:20, na skrzyżowaniu ulic Mikołowskiej i Słowackiego w Śródmieściu. Jak oficjalnie potwierdził rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Katowicach, komisarz Dominik Michalik, pieszy poruszał się całkowicie prawidłowo i miał w momencie przechodzenia przez jezdnię zielone światło. Niestety, w tym samym czasie w prawo skręcał miejski autobus linii 130N, zmierzający w kierunku podziemnego dworca autobusowego przy Galerii Katowickiej.
Autobus potrącił mężczyznę bezpośrednio na pasach. Poszkodowany w ciężkim stanie został natychmiast przetransportowany do szpitala przez wezwane służby ratunkowe. Pomimo walki lekarzy o jego życie, obrażenia okazały się zbyt poważne i mężczyzna zmarł na oddziale.
Pogoda, martwe pole czy brak umiejętności?
Za kierownicą autobusu komunikacji miejskiej siedział 36-letni mężczyzna, którego policjanci od razu zbadali alkomatem. Przebadanie wykazało, że kierowca był całkowicie trzeźwy, a śledczy zabezpieczyli już cyfrowy monitoring zainstalowany wewnątrz pojazdu. Pozostaje jednak pytanie, jak doświadczony pracownik PKM Katowice mógł przeoczyć pieszego na tak dobrze oświetlonym skrzyżowaniu. I czy był to kierowca rzeczywiści doświadczony, ponieważ w regionie przypadki zatrudniania kierowców z "prawem jazdy znalezionym w czipsach" są niestety również znane.
Co mogło przyczynić się do tego nieszczęścia? W ostatnim czasie nad regionem przechodziły intensywne opady deszczu, które potrafią mocno ograniczyć widoczność. Skręt w prawo tak dużym pojazdem wiąże się też z niebezpieczeństwem tzw. martwego pola w lusterkach bocznych, co przy trudnych warunkach atmosferycznych mogło stworzyć śmiertelną kombinację. Sprawę pod nadzorem prokuratury szczegółowo bada teraz katowicka drogówka.
Czarna seria na katowickich pasach
Ten śmiertelny wypadek to niestety nie wszystko, ponieważ w Katowicach doszło w tym samym czasie do całej serii potrąceń pieszych. Zaledwie kilkanaście godzin wcześniej, na skrzyżowaniu ulic Raciborskiej i Kozielskiej, kierująca Oplem nie ustąpiła pierwszeństwa kobiecie na przejściu. A chwilę później na ulicy Kozielskiej starszy mężczyzna został potrącony przez cofający samochód dostawczy marki Renault.
Chociaż policja po raz kolejny apeluje o zasadę ograniczonego zaufania i noszenie odblasków, to miasto musi pilnie przeanalizować organizację ruchu. Czy infrastruktura wokół Galerii Katowickiej i dworca autobusowego faktycznie chroni tych najsłabszych, czy promuje jedynie płynność przejazdu wielkich pojazdów?
Jakie są kompetencje zatrudnianych w regionie kierowców?
Inną kwestią są wątpliwej często wartości kompetencje części kierowców autobusów miejskich w regionie. Problem dotyczy głównie grupy, którą są sprowadzeni z Azji kierowcy, którzy nieraz z taką właśnie, azjatycką "nonszalancją" pokonują nasze ulice. Mieszkańcy regionu skarżą się na ich brawurową jazdę, "skakanie z pasa na pas" i niebezpieczne włączanie się do ruchu. Skandalem rozniósł się też niedawny widok takiego kierowcy, który mknął autobusem popijając piwo z puszki...
Nadszedł czas, by zarządy miejskich spółek przewozowych odpowiedziały sobie na proste pytanie: czy finansowo bardziej opłaca się zatrudniać tańszych kierowców nauczonych jazdy na chaosie ulic Azji Środkowej, czy droższych lokalnych pracowników, ale wychowanych w miejscowym kodzie kulturowym i pod restrykcjami polskiej nauki prawa jazdy. Rozbite autobusy, rozbita reputacja przewoźników, wypłacane odszkodowania i... śmierć przechodniów też kosztuje!


Redakcja, Fot. YouTube PiraciDrogowi.pl









