„Meczet” czy sala na 45 osób? W Zawodziu narasta spór wokół muzułmańskiej inwestycji
Przy ul. 1 Maja 130 w Zawodziu trwa budowa sali modlitw. Inwestycja wywołuje w ostatnich tygodniach spore emocje, bo część mieszkańców obawia się, że pod nazwą sali wielofunkcyjnej powstaje w rzeczywistości większe miejsce modlitwy, które zostanie przekształcone w klasyczny meczet.
Zgodnie z wydanym pozwoleniem chodzi o rozbudowę istniejącej kamienicy o część usługową. Ma powstać wielofunkcyjna sala dla 45 osób, która będzie mogła być wykorzystywana również do celów religijnych, a inwestorem jest Muzułmańskie Stowarzyszenie Kształtowania Kulturalnego, powiązane z Centrum Kultury Islamu i Ligą Muzułmańską. Pozwolenie na budowę stało się ostateczne 12 stycznia 2026 roku.
Działające w Katowicach muzułmańskie Centrum Kultury i Dialogu „Doha” oraz jego dyrektor imam Jabbar Koubaisy zaprzeczają, by inwestycja była budową meczetu, wskazując, że chodzi o dalszą działalność kulturalną, edukacyjną, charytatywną i religijną prowadzoną w tym miejscu. Mieszkańców to jednak nie uspokaja, a stoi za tym doświadczenie, ponieważ mają wiedzę, jak podobne inwestycje są realizowane w innych państwach w Europie.
Skąd wzięły się obawy mieszkańców?
Największe emocje budzi nie tylko religijny charakter budowanej sali w Zawodziu, ale przede wszystkim sposób, w jaki mieszkańcy dowiedzieli się o inwestycji. W lokalnych dyskusjach pojawiają się pytania, dlaczego na temat budowy nie przeprowadzono konsultacji i czy obiekt deklarowany na 45 osób rzeczywiście będzie wykorzystywany wyłącznie w takiej skali.
Mieszkańcy zwracają uwagę na powierzchnię nowej części budynku, która w internetowych publikacjach jest przedstawiana jako znacznie większa niż mogłaby sugerować sama liczba miejsc. To właśnie ta różnica stała się jednym z argumentów osób domagających się wyjaśnienia, jak będzie wyglądało faktyczne użytkowanie obiektu. Za liczbą "45 osób" miałby się kryć sposób na ominięcie restrykcyjnych przepisów przeciwpożarowych dla większych obiektów. I wszystko wskazuje, że jest to sposób na katowickich urzędników skuteczny...
Co na to katowicki magistrat?
Urząd Miasta Katowice stoi na stanowisku, że inwestycja prowadzona jest zgodnie z prawem. Magistrat podkreśla, że nieruchomość jest prywatna, a rolą urzędników w takim postępowaniu jest sprawdzenie zgodności projektu z obowiązującymi przepisami, a nie szukanie domysłów.
Miasto zaznacza również, że jeśli projekt spełnia wymagania prawne, nie może odmówić pozwolenia z powodów pozaprawnych. To istotny element całej sprawy: brak konsultacji społecznych nie oznacza automatycznie, że inwestycja jest nielegalna, podobnie jak emocje mieszkańców nie zastępują procedury administracyjnej.
Spór w Zawodziu pokazuje więc dwie zupełnie różne perspektywy. Mieszkańcy domagają się przede wszystkim większej przejrzystości i wiedzy czym tak naprawdę ten obiekt będzie, podczas gdy miasto wskazuje, że w tej sprawie obowiązują konkretne przepisy i wydane już decyzje. Na dziś faktem jest budowa "wielofunkcyjnej sali na 45 osób". A jutro? Nadejdzie i mieszkańcy czują się względem niego pozostawienie sami sobie przez ich własny samorząd.

Redakcja, Fot. YouTube TARNOGORSKI









